Kołcz - część l
Cała prawda o trenerach Możemy być samotnymi wilkami, samoukami, prosić koleżankę, żeby nam ustawiała drągi i przeszkody, albo możemy wybrać sobie kołcza. Jak go wybrać? I tutaj jest całkiem spory orzech do zgryzienia. Każdy mówi co innego, każdy poleca kogoś innego. Ile ludzi, tyle opinii. Jeśli nie mamy sporawej wiedzy. Nie potrafimy jeszcze ocenić czyiś umiejętności trzymania końskiej kierownicy. Wybieramy ostrożnie. Z doświadczonka wiem, że najgłupsi najgłośniej krzyczą. Profesjonalista pan Zygmunt wie najlepiej, jak sterować twoją końską maszyną. Jest to taki siłobrejker. Wszystko załatwia za pomocą masy mięśniowej lub tłuszczowej. Grubym głosem oraz batem. Da niego nie istnieją słowa - " nie umiem", ,,boję się" , ,, koń nie jest w stanie". Nie zwraca uwagi na bezpieczeństwo i inne tego typu ,,mało ważne" rzeczy. Kiedy twój koń będzie odmawiał skoku, pan Zygmunt wsiądzie, wyrolkuje konia piłą mechaniczną, strzeli batem, nie raz, nie dwa i pomknie ...