Opieka nad żrącą maszyną


Dobra, mamy już tego stwora przed sobą. Kochanego, patrzącego się w ciebie tym słodkim wzrokiem, albo i nie, wręcz pionującym. Raczej nie przyprowadzimy go pod dom mamie.  - Mame, kupiłam konia, balkon otwierej". Niby możemy, ale po co gazety mają o nas pisać, lepiej mieć spokój ducha i wpakować go do stajni. Możemy sobie wybrać  najlepszą i najpiękniejszą, to już zależy od nas, która nam przypadnie do gustu. Ewentualnie od naszego portfela. Piękna stajnia nie zawsze oznacza same najlepszości, dużo zależy też atmosfery, prawda? No właśnie czasami  lepiej wyprowadzić się do skromniejszej stajni i mieć święty spokój od  jęczących jeździków, plotkar, przemądrzałych skrajnie naturalsów.  
Pamiętaj, żeby twój koń wyglądał pięknie, ty musisz wyglądać strasznie, ludzie czasami mogą zapytać czy wszystko u ciebie w porządku, bo wyglądasz jak bezdomna, ale nie przejmuj się, to całkiem normalne. Z czasem przestaniesz się tym przejmować , że twoje paznokcie są wiecznie opłakanym stanie. Wracając, kiedy czyścisz konia, brud się nie marnuje, on po prostu przechodzi na ciebie. Pierwsze prawo w księdze stajni - nigdy nie ubieraj nic białego, nigdy. Wystarczy, że wejdziesz do stajni i dopada cię urok wiecznego syfu. 
O swojego konia dbaj z głową, nie wpadaj w paranoje obłąkanej matki.  Jeśli widzisz małą ranę po ukąszeniu komara, nie wydzwaniaj od razu do wszystkich wetów , trzeba podejść z głową, bo inaczej zwariujemy. Ilość i rodzaj żarcia zależy od tego, co to za koń i co robi, jeśli chodzi jakieś grube sporty, to oczywiste jest,  że będzie karmiony super paszą, sprowadzaną z Japonii z jagodami goji, ale jeśli chodzi od czasu do czasu, jest po prostu do towarzystwa, wystarczy mu owies. Można zawsze zainwestować w witaminki, dodawać marcheweczki, buraczki  i inne pierdułki, wiadomo, wasz koń na pewno się nie obrazi a wręcz przeciwnie. Pożre to wszytko natychmiast, nawet nie spoglądając w waszą stronę z jakąkolwiek wdzięcznością, tylko przystąpi od razu do pożerania siana albo szukania jakiś resztek. Tak, to całe one. Nie myślcie sobie oczywiście, że koń jest zwierzem nieczułym, że nie potrafi się przyzwyczaić i ma wszystko w zadzie. Nie, ale nie jest to pies, który wyleje na nas wiadro miłości.
Konikowi oczywiście musimy zapewnić kowala, żeby mu się dobrze chodziło. Jak konik stoi na mokrym to kopytka zaczynają gnić. U jednych szybciej u innych wolniej a jeszcze u innych wcale. Pilnujmy tego, żeby nasze koniałki nie stały zbyt często w wilgotnych miejscach. Zawsze trzymaj sztamę ze stajennym, jeśli to zrobisz, twój koń będzie żył jak pączek. Nawet nie wiesz ile może to zmienić. Dory deal ze stajennym jak najbardziej pomaga w przeżyciu w tej dżungli zwanej stajnią. Koniki również trzeba odrobaczać, co ile? To już zależy indywidualnie od osoby, niektórzy robią to 4 razy w roku, dla innych dwa razy wystarczy, tutaj jest tyle zdań co koniarzy.  Najlepiej skonsultować to z wetem. Aha, wet bardzo ważna sprawa. Zanim wybierzesz weta, pogadaj z innymi osobami, dowiedz się kogo polecają, nie pytaj w jednej stajni, zapytaj też w innej. Sprawdź go w internecie, naprawdę się postaraj bo od niego również wiele zależy i znam to z autopsji, weterynarz, który nie potrafi zdiagnozować konia w ciągu dwóch miesięcy, siedzący jeszcze w książkach, okej, jeszcze się uczy, ale w niektórych przypadkach lepiej zadzwonić po osobę z doświadczeniem. Do zastrzyków może to być to świeżak, ale jeśli chcemy zaoszczędzić czas oraz pieniądze, stawiajmy na dobrych, godnych polecenia ludzi, ponieważ może się to odbić na naszym zdrowiu psychicznym, portfelu a co najważniejsze końskim zdrowiu.
Jeśli chodzi o derkowanie, nie jest to konieczne, ale myślę, że fajne. Nasz konik, porasta mchem na jesień. Zgrzany koń + zima, nie oznacza nic dobrego. Coraz więcej ludzi zaczyna golić swoje konie, nie tylko te super sporty. Natomiast gdy chcemy sobie poklepać dupkę, myślę, że spokojnie możemy pozwolić spuchnąć naszym rumakom.
Jeśli wasz koń jest aspołeczny, postarajcie się o oddzielny padok. Czasami się tak zdarza i nic na to nie poradzimy. Moja szkapa za każdym razem  wracała kulawa jak się nad nią litowałam i puszczałam do kumpli. Nie dość, że wracał bez kantara, kulawy na wszystkie nogi to jeszcze pogryziony jak jajko przez kota. Stwierdziłam, że jest samolubem i zmuszanie go do kumplowania się z innymi nie ma sensu. Jak już będziecie mieli do czynienia z kulawizną, jej powrotami i tak dalej, w końcu popadniecie w paranoję i to w taką, że za każdym razem będziecie widzieli jakieś nierówności w chodzie, nieważne, że tak nie będzie, ale to jest spaczenie. Cóż, kulawizna jest straszna i nie życzę tego żadnemu koniełowi. Płakanie, zamartwianie się to jest coś co towarzyszy nam posiadając owego cuda natury, ale oczywiście, żeby nie było, że posiadanie konia to tylko wieczna rozpacz, ból i cierpienie, nie. Pomijając złe chwilę, kunie to lek na wszystko. Po dobrym treningu nawet nie będziesz mieć siły na przejmowanie się innymi przyziemnymi sprawami, nigdy nie będziesz miała głupich dylematów, którą sukienkę kupić, po pierwsze nie będziesz nosiła sukienek a po drugie nie będzie cię na nie stać. 








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kołcz - część l