Jak wybrać kunia


Oczywiście, jeśli już się zdecydujesz, ale nie masz jeszcze doświadczenia z końmi, do poszukiwań najlepiej mieć osobę, która jednak zna się trochę na tych potworkach. Koń musi być idealny dla Ciebie, nie dla znajomych, matki, babki czy kasjera z biedronki, ma być dla Ciebie. Zastanów się, jakie będziesz mieć ambicje. Czy poszukujesz czempiona, czy ziomka do wspólnych terenów. Dużo czynników wpływa na nasz wybór. Sport? Jeśli tak, to jaka dziedzina? Zwykła rekreacja? Może przytulasek? Nie ma sprawy. Koni jest mnóstwo i na pewno w końcu znajdziesz swojego. Podejdziesz do niego i powiesz, „to ten jedyny” a on odpowie „ mame, dej japko” i to będzie miłość. Pamiętaj, nie ma co się spieszyć, nie warto podejmować decyzji na szybko. Zastanów się, prześpij się z tym. Oczywiście, jak konie potrafią cwaniaczyći, tak jego właściciele jeszcze bardziej. Oj, czego oni nie wymyślą, żeby Ci sprzedać swojego jednorożca. „Pani, on umi w myślach czytać, ostatnio przeskoczył traktor”, „ Niemiec to płakał, jak sprzedawał” - potrafią naciągnąć, oczarować a my nie wiele myśląc, bierzemy! A co! No i po jakimś czasie wychodzą ukryte wady. My już zdążyliśmy go pokochać i chcemy wyprostować jego krzywe kolanka albo kręgosłup, płaczemy, a wszystkiego się zbiera i zbiera. Na końcu plujemy sobie w brodę, że dokładnie nie sprawdziliśmy, co się kryje za wspaniałym jednorożcem od Pana Kazimierza, ale przecież to już nasz kochany koń i robimy, co możemy, żeby mu pomóc. Właśnie dlatego należy zastanowić się milion razy, upewnić czy potencjalny żarłok jest zdrowy, jeśli Pan Janusz nie chce udzielić nam informacji, coś kręci, widzimy, że poczerwieniał, a jego wąs nerwowo faluje, dajmy sobie od razu spokój. Jeśli mamy znajomego weta, byłoby super, jakby rzucił okiem na naszego wybranka lub wybrankę.
Bardzo ważny jest również temperament owego konika, co z tego, że potrafi skoczyć, 180 skoro zaraz po tym wywiezie nas na autostradę. To już jest koń dla doświadczonego jeźdźca i sprzedający powinien od razu poinformować — ten koń to psychol, tylko dla doświadczonych. Takie info zaoszczędza nam wiele czasu. Jeśli masz 5 metrów to oczywiste, że nie kupisz sobie kucyka, ale coś wyższego. Czasami kupno konia może nam spędzić sen z powiek, byłaś u kolejnego i po raz kolejny okazał się chlapą, na zdjęciach wyglądał fenomenalne, ale po przybyciu ledwo podnosił nogi. Cóż, nikt nie mówił, że będzie tęczowo. Niekiedy już zrezygnujemy z naszej wymarzonej maści, już nie będzie dla nas ważne czy to klacz, czy wałach.
Oczywiście to nie jest tak, że jesteśmy skazani na rumola, którego kupiliśmy i okazał się nie zbyt udanym wyborem. Przecież zawsze możemy go sprzedać. Z tym, że jeśli będzie miał te pierdyliony niezgodności z produktem, my zaś, będziemy mieli problem ze sprzedażą tego wybrakowanego osobnika. Bo kto chce kupić niedziałającego pochłaniacza jedzenia? No, chyba że załączymy Janusza i wciśniemy komuś kotka w worku. 
Na umowie można stworzyć  piękny punkt, który pozwoli nam trochę uratować swoją dupę. Mówi o tym, że właściciel zapewnia o tym, iż konisko nie ma wad ukrytych. Bodajże tak wygląda każda standardowa umowa kupna, ale nie jeden Janusz z orderem zaufania na piersi podpisał to bez drgnięcia wąsem.
Jaki wniosek? Kupno konia to nie takie hop siup, jazda przed siebie i wyprzedzanie motylków. Tej niekiedy wspaniałej a niekiedy niewdzięcznej istotce trzeba zapewnić godny żywot, pamiętajcie, zawsze, ale to zawsze trafi się jakaś pierdułka, która zmusi nas do wydania hajsu, jeśli nie w tym miesiącu to w przyszłym z podwójną mocą.

Komentarze

  1. Nasz rumak pod koniec żywota co miesiąc pochłaniał krocie ale miał piękną starość i odszedł w ramionach swojego jeźdźca.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kołcz - część l